W spirali przyzwyczajeń

„Wszystko, co rzekomo zdusiliśmy – ułomności, przywary, obsesje – znów po pewnym czasie wypływa na powierzchnię.”
Emil Cioran

Wiedziesz normalne życie. Nic Ci go nie zakłóca. Czujesz się szczęśliwy, spełniony, pozbawiony problemów. Nie wierzysz we wróżki, zbiegi okoliczności, zabobony. Do dnia, w którym wychodzisz z domu i naciskasz klamkę raz, drugi, trzeci – żeby przekonać się, że drzwi są zamknięte. Później, w łazience, myjesz ręce raz, drugi i trzeci. Robiąc zakupy, dbasz o to, by kupić 3 pomidory, 3 wody, 3 kawy. A najgorsze jest to, że jeśli tego nie zrobisz, stanie się coś złego Tobie lub bliskim.

Zespół obsesyjno – kompulsyjny (nerwica natręctw) jak sama nazwa na to wskazuje, to połączenie obsesji i kompulsji. Pierwsze, to powracające myśli, wyobrażenia lub impulsy przenikające do świadomości, niespójne, których trudno jest się pozbyć lub nimi kierować.  Dla osób cierpiących na obsesję oczywiste jest to, że są to tylko wytwory umysłu, które są nierealne i przesadzone. Wtedy też stara się je wypierać lub zastępować innymi myślami. Kompulsje to reakcje na obsesyjne myśli. To sztywne rytuały lub czynności umysłowe, które dana osoba musi wykonywać w reakcji na obsesję. Kompulsje mają na celu przeciwdziałać złemu samopoczuciu lub odwrócić jakieś groźne zdarzenie. Działania te są nieadekwatne.  Aby lepiej sobie wyobrazić ten stan, przypomnijmy sobie bohatera filmu „Dzień Świra” lub serialu „Detektyw Monk”. Oba te przypadki pokazują, jak natręctwa mogą utrudnić życie prywatne lub zawodowe.

Jakie są przyczyny tej choroby?

Autorzy nowszych prac na temat tej choroby analizują czynniki interpersonalne. Pacjenci, u których rozpoznano ten zespół często wątpili w siebie. Nie byli doceniani lub wystarczająco kochani przez rodziców.  Pojawiają się u nich silne pragnienia zależności i duże pokłady złości na rodziców. Bliskie relacje stanowią dla nich duży problem. Dążą też do perfekcji – bo jeśli osiągną poziom całkowitej doskonałości, to będą mogli uzyskać aprobatę, której nie mieli w dzieciństwie.

Naukowcy z Uniwersytetu w Toronto przeprowadzili badania wśród osób z nerwicą natręctw i wśród ich krewnych. Badania te dotyczyły genu kodującego receptor dla serotoniny. Zmiany w układzie neuroprzekaźnika serotoniny związane są z rozwojem nerwicy natręctw, czyli czynniki genetyczne pełnią ważny udział. Nie znaczy to, że środowisko i osobowość pacjenta jest bez znaczenia. Badania te pozwoliły na szersze rozumienie tego zjawiska, jak również pomogły w opracowaniu nowych metod leczenia. W dzisiejszych czasach oprócz psychoterapii często stosuje się farmakologię.

Trudno wyobrazić sobie, jak trudny i wstydliwy jest to problem. Osoby z nerwicą natręctw nie chcą się zgłosić do specjalisty, bo uważają, że ich problem jest irracjonalny i że muszą sobie radzić same. Takie myślenie może doprowadzić do opóźnienia diagnozy, która i tak jest nieunikniona. Objawy po pewnym czasie są tak widoczne, iż nie sposób ich ukryć. Powinniśmy wspierać chorego w terapii, aby przyniosła lepsze rezultaty, bo niezrozumienie jego problemu może doprowadzić jedynie do większego wyobcowania. I warto pamiętać, że ta choroba w dzisiejszych czasach jest całkowicie wyleczalna!

Podziel się z innymi!

3 komentarze(y) do “W spirali przyzwyczajeń

  1. Ten artykuł traktuje żywcem o mnie! Jeżeli nie wykonam pewnych, nazwijmy to „magicznych” czynności mam przez cały dzień gorszy humor, czuję się niepewnie, zupełnie jak gdybym był pozbawiony jakiegoś „parasola ochronnego”. W jaki sposób mogę to leczyć? Czy jest coś co mogę zrobić, żeby poradzić sobie z tym samodzielnie?

      (cytuj zaznaczony tekst)

    • Wilde, takie objawy służą poradzeniu sobie z lękiem – u podłoża leży mechanizm obronny (zwykle wyparcie), który służy ochronie przed lękiem właśnie – wykonanie określonych rytuałów na chwilę pomaga. Niestety źródło lęku jest zwykle ukryte, tzn. nie ma świadomego dostępu do niego i samemu trudno cokolwiek z tym zrobić. Czasami sytuacja, która powoduje lęk, zmienia się i objaw może ustąpić, ale zwykle potrzebna jest pomoc psychoterapeuty, żeby dotrzeć do źródeł problemu i je zrozumieć. Wówczas mechanizm ten nie będzie już potrzebny i objaw zniknie, a Ty będziesz lepiej rozumiał co wpływa na Twoje zachowanie i emocje. Polecam w tym celu terapię w nurcie psychodynamicznym. Prowadzimy ją w naszej Fundacji – możesz poczytać na stronie: http://www.innerhome.pl i – jeśli jesteś z Krakowa – skorzystać.
      Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, ale nie zauważyłam wcześniej Twojego postu.

      pozdrawiam
      Mariola Kijak-Tempska
      psycholog, psychoterapeutka

        (cytuj zaznaczony tekst)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>