Teoria queer w wykonaniu duetu Eva&Adele

 

 

 

 

Poprzedni artykuł na temat płci i teorii queer przedstawiał teoretycznie świat bez płci. W tym artykule chciałam pokazać, że istnieją ludzie stosujący w praktyce założenia o braku definicji płci. Na początek jeszcze tylko szczypta teorii.

Judith Butler, wspomniana w poprzednim artykule, zadaje pytanie, jak nienormatywne praktyki seksualne poddają w wątpliwość definicję kobiety lub mężczyzny. Autorka utożsamia się z poglądem, że praktyki seksualne mogą doprowadzić do destabilizacji płci. Dopóki kobieta wykazuje kobiece (określone przez normy społeczno-kulturowe) zachowania seksualne, czyli pożąda mężczyzn, może się uważać za kobietę, jednak w momencie, kiedy kobieta pierwszy raz uprawia seks z kobietą, to mamy do czynienia z zachwianiem tożsamości i wynikającym z tego lękiem. Nagle łamie zasady heteronormatywności i przez to, że od urodzenia wychowywana była według naszego społeczno – kulturowego, seksualnego mainstream’u, to nagle traci pewność siebie, zamiast traktować to jak pewne doświadczenie życiowe. Niedoskonałości naszego języka oraz silna, manipulacyjna kultura powodują, że zaczynamy się gubić, gdy mamy do czynienia z wszelkimi innymi odmianami ludzkiej seksualności, które nie mieszczą się w ramach „heteroseksualny” i „homoseksualny”. Polecam link www.butch-femme.net/butchfemmenetwork_021.htm. Treść, którą tam przeczytamy, bardzo dobrze oddaje problemy związane nieumiejętnością wyjścia poza normatywność. Osoba, która się tam opisuje doskonale wie kim jest, natomiast my mamy już problem: jest kobietą czy mężczyzną? Widzimy jej płeć biologiczną, jednak nie możemy połączyć tego w żaden sposób z jej tożsamością.

Wyznawcy teorii queer pragną, aby wszyscy wykluczeni z oficjalnego dyskursu z powodu swojej odmienności, doszli do głosu i przedstawili świat, kulturę i relacje z własnej perspektywy. I nie chodzi tu bynajmniej o to, że świat queer jest lepszy od heteronormatywnego. Główną ideą jest tutaj destabilizacja całego systemu i stworzenie go od nowa.

Jak zatem wygląda świat spostrzegany przez społeczeństwo LGBT (lesbian, gay, bisexual, transsexual)? Jak oni spostrzegają siebie i relacje interpersonalne? Postaram się przedstawić to na przykładzie pewnego nadzwyczajnego tandemu, który polska publiczność poznała dzięki MOCAK – Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Do końca kwietnia można było podziwiać wystawę niezwykłego duetu Evy i Adele, które uprawiają tzw. living art. Można powiedzieć, że główne motto ich życia i sztuki to:„ponad granicami płci” i „artysta = dzieło sztuki”. Obydwie są chodzącym, żywym dziełem sztuki i uważają, że gdziekolwiek się pojawią, tam jest muzeum. Mało kto zna je prywatnie. Na swojej stronie internetowej (http://www.evaadele.com/HOME.HTM) nie zamieściły żadnych osobistych wiadomości. Czym objawia się ich „żywa sztuka”?

Eva to mała kobietka, natomiast Adele to rosły mężczyzna – to spostrzeżenie jest heteronormatywne, ponieważ obydwie (obydwoje) starają się zaprzeczyć podziałom płci, które oferuje współczesny świat. Starają się wyjść w przyszłość, szukają dla siebie odpowiedniej płci, a jeśli stwierdzą, że żadna z dostępnych im nie odpowiada, to wymyślą własną. Eva byłaby postrzegana jako kobieta, gdyby nie fakt, że ma ogoloną głowę. Adele byłaby mężczyzną, gdyby nie to, że zakłada damskie ubrania. Adele to mężczyzna, którego dusza jest kobietą, jednak nie poddała się operacji zmianie płci. Jak w takim razie ją określimy? Lesbijka? Chyba nie, ponieważ biologicznie nadal jest mężczyzną. Transseksualista? Też chyba nie, ponieważ nie przeszła operacji. Transwestyta? Nie, ponieważ jego/jej strojne, kobiece ubrania mają głębszy przekaż niż osiągnięcie satysfakcji seksualnej. Mniej rzuca się w oczy fakt, że to Eva przeszła operację zmiany płci, dzięki czemu mogły wziąć ślub w 1991 i od tamtej pory razem starają się wcielać w życie poglądy Judith Butler o tym, że płeć jest ustalona społecznie. Eva kocha mężczyznę, który czuje się kobietą, jednak nie przeszedł operacji. Jak ją nazwiemy?

 Dobrym opisem heteronormatywności jest tekst na stronie internetowej Rzeczpospolitej (http://www.rp.pl/artykul/442594.html), w który przedstawiono ten zaskakujący duet, jednak w stosunku do Adele cały czas używa się zaimków męskich. Autor stosuje słowo „obydwoje”, co wskazuje na kobietę i mężczyznę, a nie „obydwie”. Używa się określenia „damsko – męski duet”, nie zważając na to, że obydwie (obydwoje, obydwaj?) zaprzeczają tradycyjnemu podziałowi płci.

Gdy wejdziemy na stronę portalu promującego teorię queer http://www.queercafe.pl/kultura-2/wystawy/eva-adele.html, możemy przeczytać o Eva&Adele w sposób pozbawiony heteronormatywnych naleciałości. Na zdjęciach Evy i Adele rzuca się w oczy fakt, że na każdym się uśmiechają. Może to być symbol całkowitej akceptacji siebie, lub oporu wobec nietolerancji świata. Może czekają na świat, w którym w końcu nie będą musiały (musieli?) się ciągle uśmiechać w odpowiedzi na niechęć?

Na koniec chciałabym przytoczyć słowa kuratorki wystawy Eva&Adele w MOCAK, Anny Potockiej: „Upodobnienie się do drugiej osoby, identyczność ubrań, cocktail genderowy, obowiązkowy uśmiech i przyjacielskie nastawienie, publiczne występowanie w maskach to podstawowe gwałty na tożsamości, których dopuszczają się Eva&Adele. Czy za tak rozległą manipulacją nadal może kryć się indywidualna tożsamość ? Wygląda na to, że nie tylko może, ale wręcz ma się lepiej”

                                                                          

Podziel się z innymi!

Jeden komentarz do “Teoria queer w wykonaniu duetu Eva&Adele

  1. Dobrze, że o tym piszesz, mam wrażenie, że jest to jeden z niewielu już tematów tabu w naszej kulturze, szczególnie w sferze seksualności. Warto zastanowić się nad własnym stosunkiem do płci i płciowości, a także nad swoimi postawami wobec osób, które trudno jednoznacznie sklasyfikować pod względem płci i preferencji. Niedawno w Top Model wystąpiła dziewczyna, która przeszła operacje zmiany płci, a w X-Factor drugie miejsce zajął chłopak stylizujący się na kobietę.Może więc są to jaskółki tolerancji i akceptacji różnorodności w obrębie płci w naszym polskim społeczeństwie? A co myślicie o nowej powieści Johna Irvinga „W jednej osobie”?. Dla mnie była mniej ciekawa, niż poprzednie, chociaż uwielbiam tego autora. Ciekawe czy to nieświadomy wyraz moich stereotypów czy po prostu jest gorzej napisana (takie miałam wrażenie).

      (cytuj zaznaczony tekst)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>