Szukam, szukania mi trzeba...

Zastanawiam się, czy nadejdzie taki dzień, kiedy będę mogła bez najmniejszego problemu, krótko i zwięźle odpowiedzieć na pytanie, jaka jestem. Szczerze mówiąc, wątpię. Tyle o sobie wiem, a wciąż mało. Tyle myśli mi krąży po głowie, ale jakbym miała napisać wypracowanie – charakterystykę bohatera – to chyba nie umiałabym sklecić tego w całość.

Ktoś mógłby zapytać, po co właściwie rozmyślać nad tym, jakim jest się człowiekiem. Wszystko przecież o sobie wiemy, kto jak nie my, zna nas najlepiej. Jestem, jaka jestem i tak się już przecież nie zmienię. Znacie to?

W rzeczywistości samoświadomość otwiera mnóstwo nowych możliwości. Niektóre rzeczy wystarczy sobie po prostu uświadomić. Zauważyć na przykład, że krytykujemy wszystkie pomysły współpracownika, bo w gruncie rzeczy uważamy go za większego specjalistę niż samych siebie i boimy się konfrontacji. Albo zaobserwować pewne mechanizmy, strategie działania – na przykład odruchowe opowiadanie o swoich problemach zdrowotnych, gdy tylko ktoś znajomy poskarży się na swój stan zdrowia. Czasem coś trzeba przepracować, w myślach zagoić starą, ciągle żywą ranę, żeby móc pójść do przodu. Pogodzić się na przykład z faktem, że ktoś nas porzucił i nie pozwolić, aby to wydarzenie wciąż wpływało na nasze życie.

Tym, czego ja często szukam w swojej głowie, są nie tyle moje cechy charakteru, ile przekonania, krótkie sądy na temat świata, ludzi, siebie samej. Mam poczucie, że to one tak naprawdę kształtują mój sposób postrzegania rzeczywistości.

W JAKI SPOSÓB PRZEKONANIA WPŁYWAJĄ NA NASZE ŻYCIE?

Jednym z przykładów wpływu przekonań na życie jest mechanizm samospełniającej się przepowiedni. Jego fenomen polega na tym, że nasze oczekiwania powodują, iż mimowolnie i często nieświadomie zachowujemy się w określony sposób, który z kolei przyczynia się do zrealizowania tychże oczekiwań. Nasze zachowanie, wynikające z ukrytych oczekiwań, może także wywoływać konkretne reakcje innych ludzi. Najlepszym przykładem samospełniającego się proroctwa jest powielane w wielu wersjach badanie Rosenthala i Jacobsona z 1968 roku. Badacze założyli, że od tego, jak nauczyciel spostrzega danego ucznia zależy, w jakim stopniu odniesie on sukces. Wyniki ich eksperymentu zdają się potwierdzać tę tezę: dzieci ocenione przez nauczycieli jako zdolne poprawiły swój wynik w teście inteligencji w trakcie roku szkolnego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że badani belfrowie dzielili swoją uwagę i zaangażowanie w dość konkretny sposób – „zdolni” uczniowie otrzymywali więcej zadań, często trudniejszych, a więc wymagających od nich większego wysiłku intelektualnego, a sami nauczyciele poświęcali im zdecydowanie więcej czasu. Repliki tych badań związane były między innymi z wpływem stereotypów na funkcjonowanie ludzi. Okazało się na przykład, że samo wspomnienie o tym, że przedstawiciele rasy czarnej są mniej inteligentni wystarcza, aby uzyskali oni niższe wyniki w testach niż grupa kontrolna. Ta sama sytuacja odnosi się do kobiecych umiejętności matematycznych.

Czy samospełniająca się przepowiednia działa również poza sytuacjami eksperymentalnymi? A czy znacie kogoś, kto często przed ważnym wystąpieniem powtarza, że na pewno się pomyli i faktycznie tak bardzo się tym denerwuje, że popełnia gafy? Albo kogoś, kto z góry zakłada, że zawsze będzie samotny, bo nie potrafi poderwać dziewczyny, a w sytuacji damsko-męskiej konfrontacji zdaje się robić wszystko, aby zniechęcić towarzyszkę rozmów? Właśnie tak działa ten magiczny mechanizm. Czasem wystarczy zdać sobie sprawę z naszych ukrytych założeń – wobec siebie czy innych – i spróbować się od nich uwolnić.

W skutecznym poruszaniu się w świecie pełnym bodźców i informacji pomagają nam tzw. heurystyki, czyli uproszczone reguły myślenia, bez szczegółowej analizy danych. W wielu przypadkach są zdecydowanie pomocne, np. gdy podczas zakupów wybieramy produkt znanej nam marki zakładając, że będzie dobrej jakości. Mogą jednak również zaszkodzić. Zdarzyło Wam się ocenić kogoś na podstawie jednej, obiektywnie rzecz biorąc mało istotnej cechy? Ja na przykład byłam kiedyś gotowa uciekać lub bronić się fizycznie przed mężczyzną w turbanie, który na lotnisku podszedł do mnie, bo widział, że trochę się pogubiłam. On chciał tylko pomóc, ale mi wystarczyło jedno spojrzenie na jego nakrycie głowy kilka godzin wcześniej, aby mój mózg zakwalifikował go do kategorii „niebezpieczny”. To prosty mechanizm – heurystyka reprezentatywności, czyli szybkie określenie cech człowieka na podstawie przynależności do danej grupy.

W naszych umysłach istnieją całe systemy przekonań. Niektórzy badacze skoncentrowali się na odszukaniu „ukrytych teorii osobowości”, czyli systemu powiązanych ze sobą cech, występujących zawsze razem. Zgodnie z nimi, gdy na przykład dany człowiek okaże się być pozbawiony humoru i pesymistyczny, z góry stwierdzamy, że jest również nudny i surowy. Inny wydaje nam się być zdolnym i wytrwałym tylko dlatego, że wiemy, iż jest pracowity.

Przekonania mają oczywiście również pozytywny wpływ na nasze życie. Dzięki temu, że mamy pozytywne nastawienie do świata, nie mamy w zwyczaju zamartwiać się na zapas. Odkrywanie swoich myśli może nas także upewnić w tym, że dobrze postępujemy. Dodać otuchy, wzmocnić samoocenę albo pokazać, że obrana droga jest zgodna z tym, co mamy w sercu (lub głowie – co kto woli :-) ).

CO SIĘ DZIEJE W NASZEJ GŁOWIE…

Opisane powyżej przekonania to jedynie proste przykłady. W naszej głowie mieszka także wiele innych sądów. Do niektórych docieramy dopiero po dłuższej, wnikliwej analizie. Inne latami czekają na moment, kiedy wreszcie je zaakceptujemy i zechcemy przyjąć jako swoje. I nie chodzi tu o to, aby za wszelką cenę je zmieniać, walczyć, przekształcać. Czasem trzeba je tylko, jak to się mówi, „ukochać” – zrozumieć, dostrzec, być może poszukać przyczyn. Za niektórymi przekonaniami leżą konkretne, niezaspokojone potrzeby. Czasami wystarczy je nakarmić, aby rozwiązać wiele życiowych problemów – konfliktów z partnerami, rodziną, współpracownikami, aby określić do czego dążymy, pomóc sobie skonkretyzować życiowe cele i przez to ułatwić ich osiąganie.

JAK ODKRYWAĆ SIEBIE?

Przede wszystkim nie bać się szukać. Poświęcić czasem trochę czasu na przeanalizowanie swojego działania i myślenia. Podejść do samego siebie z nastawieniem poszukiwacza skarbów. Kopać, testować, sprawdzać, szukać, pytać i znajdować odpowiedzi. Nasz  psychika to prawdziwy labirynt, z poszukiwania i odkrywania można czerpać radość przez całe życie. Ważne jest to, żeby docierać do tego, co dla nas osobiście ważne. Może nie ma znaczenia, co w gruncie rzeczy sądzimy o żonie wujka kuzynki brata naszego męża. Ale przyczyny coniedzielnych kłótni z mężem (poniedziałkowy stres związany z pracą?) mogą być już dla nas bardzo ważne.

W poszukiwaniach mogą nam pomóc rozmaite warsztaty, treningi, poradniki. Wokół nas jest mnóstwo specjalistów, którzy z radością pomogą nam odkrywać siebie. Z czego możemy skorzystać?

 Treningi i warsztaty – to grupowe formy odkrywania wiedzy o sobie. Mogą być poświęcone konkretnym umiejętnościom (jak na przykład warsztaty asertywności) lub traktować nieco szerzej o naszych relacjach z innymi (np. trening interpersonalny). Grupowa forma dużo daje – pozwala spojrzeć na różne tematy z wielu perspektyw, ułatwia także zaobserwowanie swojego zachowania w konkretnych sytuacjach.

 Coaching – indywidualna forma poszukiwań drogi rozwoju. Coach pomaga w określeniu życiowych celów, zdefiniowaniu najważniejszych zadań, czasem motywuje do działania, ułatwia zrozumienie siebie. Ideą coachingu jest wykorzystanie potencjału tkwiącego w kliencie i wspieranie go w rozwoju. Osobisty trener nie sięga do przeszłości, koncentrując uwagę na teraźniejszości i przyszłości.

 Poradnictwo psychologiczne – to krótkoterminowa forma pomocy osobom przeżywającym jakieś trudności. Może zakończyć się na kilku spotkaniach, których celem jest dookreślenie trudności klienta, znalezienie prostych rozwiązań, podpowiedzenie drogi, jaką powinien podążać lub przekształcić w psychoterapię.

 Psychoterapia – to forma pomocy dla tych, którym pewne pytania i problemy utrudniają życie, powodują, że nie mogą w pełni czerpać radości z codzienności. Psychoterapia ma różną formę – indywidualną, grupową, rodzinną. Może być prowadzona w różnych nurtach (np. psychodynamicznym, systemowym, poznawczo-behawioralnym) – wybór konkretnej szkoły psychoterapeutycznej zależy od klienta, psychoterapeuty i specyfiki trudności. Psychoterapia zazwyczaj trwa dość długo, ale za to pozwala na dokładną analizę rozmaitych trudności.

Niektórym wizyta u psychologa kojarzy się tylko i wyłącznie z kozetką i „grzebaniem w przeszłości”. Wielu ludzi niestety nie wie, że w gruncie rzeczy może to być ciekawe, budujące i bardzo pozytywne doświadczenie. Nie wierzycie? Spróbujcie sami!

Podziel się z innymi!

2 komentarze(y) do “Szukam, szukania mi trzeba...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>