O prawdzie w psychologii

Niedawno byłam świadkiem sympatycznej sytuacji. W sklepie z garniturami obserwowałam młode małżeństwo, mąż rozglądał się za luźną marynarką, żona mu doradzała. W którymś momencie dołączyła do nich pani ekspedientka, która, zwęszywszy klienta, postanowiła zarzucić go swoimi propozycjami: „A może ta?”, „Ta jest z nowej kolekcji”, „W tej na pewno będzie panu świetnie”. Mąż, niespecjalnie wzruszony jej zaangażowaniem, wybrał sobie jedną marynarkę, z którą powędrował przed duże lustro na końcu sklepu, przywołując żonę. Przymierzył, oglądał z każdej strony, rozmyślał, czy to jest to, czego potrzebuje. Ekspedientka oczywiście nie pozostała bierna – szybko podążyła za klientami, obserwowała wnikliwie męża w marynarce, zapewniała, że wygląda świetnie, że to „taka luźna marynareczka dobra na każdą okazję” i „doskonale do dżinsików i w ogóle bomba”. W którymś momencie rzuciła: „Wie pan co? Najlepsze w tej marynarce są guziki – marynarka niby taka luźna, sportowa, a te guziki takie eleganckie, fajne, no, wie pan, taka mieszanka stylów, niech pan zwróci uwagę!”. Mąż, zupełnie nie przekonany tymi argumentami, spojrzał na panią ekspedientkę z lekka drwiąco, z lekka pobłażliwie, po czym powiedział: „Wie pani co? Ja w takich sytuacjach to żony pytam, a nie na guziki patrzę”. Spojrzał na żonę z pełną ufnością i oddaniem, która to jednoznacznie i stanowczo oceniła: „Nie, ta nie”. Mąż na te słowa powiedział: „Nie? To nie.”, błyskawicznie modną marynareczkę ściągnął, oddał nieusatysfakcjonowanej pani ekspedientce, po czym pożegnał się i wraz z żoną opuścił sklep. Ja natomiast pozostałam z miłym uczuciem radości i wdzięczności temu obcemu panu... Dlaczego?

Psychologia daje nam całe mnóstwo rozwiązań, narzędzi, metod. To słusznie poważana dziedzina nauki, dzięki której rozumiemy naszą psychikę i zachowania po wielokroć lepiej, niż nasi przodkowie. Wiedza psychologiczna może przyczyniać się do wzrostu i rozwoju, oferując nam dobre i skuteczne sposoby na radzenie sobie z deficytami i wykorzystywanie potencjału. Niepokoi mnie jednak to, co można z psychologią zrobić i jak użyć jej do celów niekoniecznie szlachetnych, takich jak zwyczajne zakłamywanie rzeczywistości...

Czym podpadła mi Bogu ducha winna ekspedientka? Wykonywała przecież swoją pracę – miała sprzedać. Co więcej, wykonywała tę pracę dobrze, widać było, że na szkoleniach ze sprzedaży i kontaktu z klientem uważała i pilnie notowała, jak i co należy do klienta mówić, w jaki sposób go przekonywać, a czego absolutnie robić nie wolno. Jej zachowanie nie było niepoprawne, wręcz przeciwnie, było absolutnie zgodne z kanonem zachowań sprzedawcy. Więc w czym tkwi problem? No właśnie w tym, w jaki sposób na jej zachowanie zareagował klient. Owszem, są klienci, którzy poruszeni wychwalaniem i zachwytem ekspedientki zrobią zakupy nawet za 1000 zł, żeby trochę podbudować ego swoje i miłej pani. Ale są i tacy, którzy nie dadzą się nabrać na tanie chwyty, nie będą słuchać kobiety, której argumenty są efektem szkolenia, a nie autentycznego doświadczenia i przekonania. Ci, którzy nie godzą się na takie proste perswazje, wolą raczej zapytać bliskiego człowieka, co o tym myśli. W opisywanej powyżej sytuacji całkowicie ujęła mnie ufność męża, która, pominąwszy fakt, że była przejawem dobrej relacji między małżonkami, odzwierciedlała przede wszystkim ważną prawdę o ludziach, wedle której potrzebujemy raczej prawdy, a nie lukru i pudru. Mąż wolał usłyszeć od swojej żony, że nie wygląda dobrze w tej marynarce, niż uwierzyć obcej kobiecie, że „te guziczki takie modne”.

W jakim świetle stawia to metody psychologiczne, które poznaliśmy i zaczęliśmy stosować dzięki prężnie rozwijającej się psychologii społecznej czy behawioralnej? Coraz częściej zauważalne jest zjawisko, że sprzedaje się (lub staje się popularne) to, co autentyczne, co wynika z czyjegoś doświadczenia lub jest odzwierciedleniem jego przekonania i światopoglądu. Fenomen Steve’a Jobs’a nie polegał tylko na tym, że stworzył super praktyczne i estetyczne urządzenia, ale przede wszystkim na tym, że był człowiekiem, który wierzył w to, co robi. Na Facebooku nie od dziś można zaobserwować trend chętnego dołączania się do grup, które w jakiś sposób odzwierciedlają nasze naturalne dążenia, pragnienia, przemyślenia. Dlaczego niekoniecznie dużym zainteresowaniem cieszą się profile firm czy ludzi oferujących doskonałą reklamę, która zapewni nam sukces, pomoże nam wybić się na rynku i zarabiać kokosy, natomiast bardzo chętnie dołączamy do grup, które mają za zadanie obśmiewać nieudane lub mówiące nieprawdę reklamy? Czemu na fali fenomenu strony Make Life Easier córki Pana Premiera niemal natychmiast powstała jej antyteza w postaci strony Make Life Harder dwóch młodych panów, którzy obśmiewają z góry na dół chwilami absurdalne i nieprzystające do realności propozycje Kasi Tusk? Dlaczego liczne profile motywujące do zmiany i dające złote rady na to, jak być szczęśliwym, przekonują tylko garstkę, a furorę robi wyśmiewanie cytatów z książek Paulo Coelho? Czemu w magiczne metody zrzucenia kilku kilogramów i utrzymania dobrej sylwetki wierzy niewielu, natomiast gdy znikąd pojawia się Ewa Chodakowska, która na swoim profilu zapewnia, że sukces treningu nie polega na tym, ile i jakimi metodami będziemy trenować, ale na tym, co mamy w głowie, co o sobie myślimy i jakie mamy motywacje do schudnięcia, zbiera natychmiast ogromne rzesze fanek?

Odpowiedź wydaje mi się prosta – bo, kolokwialnie mówiąc, nie lubimy, jak ktoś wciska nam ściemę. Mamy w sobie naturalną dążność do prawdy i wyczuwamy, kiedy coś jest fałszywe. Metody metodami, magia magią, ale ludzie naprawdę wolą ujrzeć coś w prawdziwym świetle, nawet, jeśli prawda będzie bolesna i trzeba będzie przyjąć ją na przysłowiową klatę. Czasem nie ma nic bardziej wyzwalającego, niż ironiczne ustosunkowanie się do kłamstw, którymi jesteśmy na co dzień karmieni. „Zrzuć już dziś 10 kg”, „Przyjdź na nasze szkolenie – osiągniesz sukces”, „Będziesz w tym wyglądał świetnie”, „Zapisz się na nasz portal – tu szybko poznasz miłość swojego życia”, „Nie trzeba wiele, by się zmienić”. Tak nie jest i nie będzie. Nie jest łatwo zrzucić 10 kg, jak przez wiele lat siedziało się przed komputerem, jadło chipsy czy słodycze. Nie da się magicznymi metodami osiągnąć sukcesu, dopóki nie zrozumiemy, jaka jest jest nasza motywacja i nie odkryjemy naszych autentycznych walorów, które mogą sukces uczynić wiarygodnym i długotrwałym. Nie we wszystkim wyglądamy świetnie, czasem trzeba przyznać, że nie jesteśmy na tyle zgrabni, by móc włożyć dany ciuch. Na portalu randkowym może i poznamy miłość życia, ale najpierw musimy ocenić, czy to przypadkiem nie strach przed ludźmi i nieumiejętność wychodzenia im naprzeciw w „realu” motywuje nas do założenia konta, bo wtedy tak czy siak będziemy mieć problem z utrzymaniem relacji. I w końcu – trzeba wiele, by się zmienić. Efektywna i realna zmiana to katorżnicza, codzienna, wytrwała praca u podstaw, bazująca na realnych deficytach i talentach.

Można bez końca wynajdować przykłady sytuacji, w których kłamstwo jest głównym narzędziem perswazji. Niestety, psychologia również stała się częścią tego zjawiska – niektórzy wykorzystują wiedzę psychologiczną w celu oszukania odbiorcy. Tymczasem ludzie – ich reakcje, emocje i zachowania – pokazują nam więcej, niż podręczniki pełne teorii. Czasem wystarczy przyglądnąć się autentycznym procesom w ludziach, temu, co dzieje się w nas naprawdę, co jest naszą ludzką, zwyczajną realnością. Wiedza płynąca z obserwacji i intuicji czasem okazuje się najbardziej wartościowa. I właśnie w procesie obserwacji i próby wczuwania się w ludzi coraz częściej dostrzegam, że potrzebujemy prawdy, potrzebujemy zobaczyć, o co nam chodzi tak naprawdę, co jest na dnie wszelkich naszych zachowań, myśli, pragnień. Mam głębokie poczucie, że psychologia zawsze powinna być motywowana dążeniem do prawdy – niekoniecznie w sensie filozoficznym, gdzie prawda staje się niejasnym pojęciem trudnym do zdefiniowania, ale w sensie naturalnych ludzkich skłonności, będących ich absolutnym fundamentem.  

Podziel się z innymi!

4 komentarze(y) do “O prawdzie w psychologii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>