„Chyba powinieneś iść do psychologa, a może nawet do psychiatry...”

Z cyklu „Przychodzi człowiek do psychoterapeuty…”

Odcinek 1
„Chyba powinieneś iść do psychologa, a może nawet do psychiatry…”

Możemy usłyszeć takie zdanie od bardziej lub mniej zaufanego znajomego, co sugeruje, że tenże znajomy widzi w naszym zachowaniu coś, co mu się nie podoba (słaby znajomy) lub coś, co go martwi (dobry znajomy lub przyjaciel). Jeśli jest wypowiedziane prześmiewczo – pochodzi z ust osoby nieżyczliwej, potocznie zwanej wrogiem. Czasami słyszymy je również… w swojej głowie – jako głos intuicji oznaczający „Nie radzę już sobie, potrzebuję pomocy.”

Bez względu na to, kto je wypowiada, często pojawia się podstawowy problem – nie ma powszechnej wiedzy na temat tego, kim są i czym zajmują się psycholog i psychiatra. Do tego dochodzi jeszcze (nieco rzadziej wymieniany) psychoterapeuta. Nie wiadomo, z czym i do kogo się udać, gdy odczuwa się problemy natury emocjonalnej. Czym różnią się tacy specjaliści? Czy z małym problemem idzie się do psychologa, a dużym do psychiatry, jak często się kojarzy? A z czym do psychoterapeuty? A może wszystkie te nazwy oznaczają to samo?

Otóż nie oznaczają tego samego, a przynajmniej nie muszą. Jest możliwość, że znajdziemy osobę, która jest zarówno psychologiem, jak i psychiatrą, jak i psychoterapeutą, ale oznaczałoby to, że skończyła dwa rodzaje studiów i jeden rodzaj szkolenia podyplomowego, czyli w praktyce bardzo rzadko.

Zazwyczaj wygląda to tak:

Psycholog – jest to osoba, która ukończyła 5-letnie studia magisterskie z psychologii. Uczyła się tam teorii, które mówią o tym, jak skonstruowana jest i jak działa psychika człowieka (małego i dużego), co kieruje zachowaniem i emocjami, jak funkcjonują różne społeczeństwa i grupy ludzi itp. Na studiach opanowała też podstawy psychometrii, czyli przeprowadzania i interpretowania testów psychologicznych opartych na normach statystycznych. Są to bardzo ciekawe studia, ja osobiście bardzo lubiłam tę wiedzę poznawać. Studia psychologiczne nie przygotowują jednak do tego, jak z tej wiedzy teoretycznej korzystać w celu udzielenia pomocy psychologicznej człowiekowi cierpiącemu lub choremu. Jeśli absolwent psychologii posiada cechy osobowości ułatwiające mu empatyczne słuchanie bez oceniania, doradzania i pocieszania, rozmowa z nim może przynieść ulgę; podobnie, jak rozmowa z dobrym przyjacielem, a dodatkowo może nam służyć pewną dawką wiedzy teoretycznej na temat funkcjonowania psychiki. Każdy uczciwy absolwent psychologii wie jednak, że od książek do ludzi jest jeszcze długa droga do przebycia.

Możemy się jeszcze spotkać z określeniem psycholog kliniczny – jest to osoba, która po studiach psychologicznych skończyła dodatkowo specjalizację kliniczną. Daje ona możliwość zebrania doświadczeń (między innymi na różnych oddziałach psychiatrycznych) i pogłębienia wiedzy z psychopatologii człowieka. Pod tym względem jest podobna do specjalizacji psychiatrycznej. Specjalizacja kliniczna nie daje jednak uprawnień ani wystarczających umiejętności do prowadzenia psychoterapii. Jest w Polsce mało popularna, ponieważ obecnie nie rozszerza w żaden istotny sposób możliwości zawodowych i jest dostępna niewielu psychologom, ze względu na duże koszty i znacznie ograniczony nabór.

Psychiatra – jest to lekarz, który ukończył 6-letnie studia medyczne (ogólne), po których wybrał specjalizację z psychiatrii. Psychiatra ma zatem szeroką wiedzę z zakresu budowy i funkcjonowania ciała człowieka, w tym mózgu i układu nerwowego. Na specjalizacji nabył również wiedzę z psychopatologii, czyli dotyczącą zaburzeń psychicznych (ich klasyfikacji, etiologii i leczenia farmakologicznego). Jest to wiedza poparta pewną praktyką, ponieważ specjalizacja obejmuje również staże na oddziałach psychiatrycznych. Psychiatra jest jedyną osobą, spośród tu opisywanych, która może wystawiać recepty na leki poprawiające funkcjonowanie psychiczne. Czego nie można oczekiwać od psychiatry? Niekoniecznie musi umieć wysłuchać i zrozumieć swojego pacjenta (teoretycznie powinien, ale to zależy od jego umiejętności interpersonalnych) i nie poprowadzi psychoterapii, ponieważ tego nie obejmowało jego wykształcenie.

Psychoterapeuta – jest to właściwa osoba, do której powinieneś się udać, jeśli oczekujesz pomocy psychologicznej w związku ze swoim cierpieniem. Psychoterapeuta ukończył podyplomowe szkolenie z psychoterapii, już po zakończeniu studiów psychologicznych, psychiatrycznych lub innych. Tak więc psychoterapeuta ma również jakiś podstawowy zawód, najczęściej jest psychologiem lub psychiatrą, czasami pedagogiem, socjologiem, filozofem. Szkolenie z psychoterapii trwa najczęściej 4 lata i może być organizowane przez różne szkoły w różnych nurtach teoretycznych. Nie ma w Polsce ustawy, która regulowałaby prawnie sposób prowadzenia takich szkoleń, ale nie jesteśmy też zdani na wybór w ciemno. Istnieją powszechnie uznane towarzystwa specjalistów, które nadają rekomendacje zarówno szkołom, jak i poszczególnym terapeutom. W Polsce są to: Polskie Towarzystwo Psychologiczne i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Oba towarzystwa posiadają własne kodeksy etyczne i wyznaczają standardy świadczonych usług psychoterapeutycznych. Jeśli szkoła ma rekomendację takiego towarzystwa – można polegać na jakości kursów przez nią organizowanych, a terapeuta, który ukończył taką szkołę, powinien mieć dobre wykształcenie psychoterapeutyczne.

Co to oznacza w praktyce? Osoba taka, oprócz pogłębionej wiedzy z psychopatologii człowieka, posiada również wiedzę i doświadczenie w prowadzeniu sesji psychoterapii. Wie jak słuchać, jak zdiagnozować opisywane przez pacjenta objawy i jakie stosować metody terapeutyczne, aby mu pomóc. Wie, bo nauczyła się tego na seminariach i superwizjach, ale również wie z autopsji, ponieważ przeszła własną psychoterapię indywidualną lub grupową, czyli „siedziała na obu fotelach”: pacjenta i psychoterapeuty. Daje to znacznie większe gwarancje, że jest to osoba zrównoważona, empatyczna, potrafiąca nawiązać głęboki kontakt emocjonalny. To jeszcze nie wszystko, bowiem każdy profesjonalny psychoterapeuta, nawet jeśli uzyskał już dyplom i pracuje zawodowo odnosząc sukcesy, powinien uczestniczyć w regularnych superwizjach. Są to spotkania psychoterapeutów, którzy omawiają konkretne przypadki prowadzonej psychoterapii, aby cały czas nadzorować ich jakość i dbać o dobry poziom świadczonych usług. Na superwizjach, jak i w całym procesie psychoterapii, obowiązuje tajemnica zawodowa i ochrona danych osobowych, więc omawia się poszczególne osoby tak, aby nie ujawnić ich tożsamości. Studenci szkół psychoterapii, najczęściej po ukończeniu 3 roku, jeśli są nadzorowani przez superwizora, mogą już samodzielnie prowadzić psychoterapię, zanim otrzymają dyplom ukończenia szkoły. Po otrzymaniu dyplomu, mogą się również ubiegać o certyfikat wspomnianych wyżej towarzystw – i to jest w Polsce najwyższy poziom wykształcenia w tej dziedzinie.

Zdaję sobie sprawę, że to, co piszę, wyjaśnia pewne wątpliwości, ale z drugiej strony wprowadza kolejne, bo okazuje się, że wybór psychoterapeuty to nie taka prosta sprawa i trzeba wziąć pod uwagę sporą ilość danych, sprawdzić różne informacje na temat danej osoby i jej wykształcenia, poszukać danych w Internecie lub zasięgnąć języka u znajomych. Warto to zrobić, bo psychoterapia to dość długa i niełatwa droga i trzeba dobrze wybrać osobę, z którą się ją przejdzie.

Po dzisiejszym artykule, mam nadzieję, stało się już jasne, że z problemami wcale nie idzie się do psychologa, chociaż jest to najbardziej popularne skojarzenie (wszyscy psychoterapeuci reklamują się w Google przede wszystkim na frazę psycholog+miasto, bo tak się ich najczęściej wyszukuje). To, że ktoś poszedł do psychiatry, wcale nie oznacza, że jest bardziej chory czy ma poważniejsze zaburzenia, bo można korzystać z psychoterapii i jednocześnie pójść do psychiatry po receptę na leki. Dodam tu, że niektóre cięższe zaburzenia nie wymagają leczenia farmakologicznego, a lżejsze owszem, ponieważ są bardziej uporczywe i bardziej utrudniają codzienne funkcjonowanie.

Wniosek: nie każdy psycholog jest psychoterapeutą i nie każdy psychoterapeuta musi być psychologiem, a wizyta u psychiatry nie oznacza, że jest z nami jeszcze gorzej niż myśleliśmy.

W Polsce istnieje (choć niedoskonała), ustawa o zawodzie psychologa, ale nie ma ustawy o zawodzie psychoterapeuty, co oznacza, że w zasadzie każdy może uznać, że zakłada prywatny gabinet psychoterapii, bo np. uważa, że ma ku temu specjalne predyspozycje. Może tak zrobić ksiądz, wróżka, bioenergoterapeuta, słyszałam również o przypadku kowala, który po godzinach pracy w kuźni przyjmował na terapię ludzi ze swojej wsi i okolic (cały czas mam nadzieję, że to jednak plotka…). Nawet przychodnie zdrowia psychicznego zatrudniają psychologów bez przygotowania psychoterapeutycznego do prowadzenia psychoterapii! To akurat na pewno nie jest plotka, tylko codzienna praktyka, również w Krakowie. Powodem nie jest to, że brakuje specjalistów, lecz to, że nie-specjaliście można mniej zapłacić. Oburzające, ale nie wbrew prawu… Dlatego trzeba w tej kwestii opierać się na samodzielnie sprawdzonych informacjach i nie bać się pytać, nie obawiać się, że pytanie jest nie na miejscu. Niedawno ktoś bliski poprosił mnie o znalezienie dobrego psychoterapeuty w swoim mieście. Nie wiedząc jak wygląda tam sytuacja, dzwoniłam, pytałam i – o dziwo – spotykałam się ze zdziwieniem i podejrzliwością pań w rejestracji, których pytałam o wykształcenie psychoterapeuty. Reakcja: „Ale w jakiej sprawie pani dzwoni?” sugerowała, że przeciętny potencjalny pacjent o to nie pyta. Nie pyta, bo nie wie, że powinien. Bardzo mnie poruszają sytuacje, w których przychodzą do mnie osoby po wielu latach cierpienia i mówią, że przeszły już terapię, bo chodziły do poradni do pani/pana psycholog i nic to nie pomogło, więc mają wątpliwości, czy i tym razem tak nie będzie. Po krótkiej rozmowie okazuje się, że to, co przeszli  nie miało nic wspólnego z terapią, a człowiek myślał, że to po prostu nie działa, nie ma sensu i minął długi, trudny czas zanim znów spróbował. I dlatego między innymi napisałam ten artykuł.

W następnych odcinkach będę pisać o tym, jaką formę psychoterapii można wybrać, jakie mogą się pojawić  oczekiwania i wątpliwości na poszczególnych etapach psychoterapii, jakich i kiedy spodziewać się efektów, od czego one zależą itd. Jeśli rozważasz skorzystanie z takiej pomocy lub już z niej korzystasz – zapraszam do lektury. Chętnie odpowiem również na pytania konkretnych osób.

 

Mariola Kijak-Tempska

psycholog, psychoterapeutka

Podziel się z innymi!

4 komentarze(y) do “„Chyba powinieneś iść do psychologa, a może nawet do psychiatry...”

  1. Znalazłam jeszcze na stronie pewnej poradni, oprócz opisanych powyżej, takie oto zawody: specjalista psychiatra, specjalista psychiatra I°, psycholog specjalista II stopnia, psycholog kliniczny II°. Czy możesz krótko odnieść się do tych tytułów?
    Pozdrawiam.

      (cytuj zaznaczony tekst)

  2. Faktem jest, że korzystanie z usług choćby psychologa (już nie mówiąc o psychiatrze) jest w naszej kulturze wciąż silnym tabu. Ludzie wciąż nie traktują tego jako ‚pomocy sobie’, tylko jako stygmat ‚jestem nienormalny’. Jeszcze musi trochę wody w Wiśle upłynąć, zanim to się zmieni.

      (cytuj zaznaczony tekst)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>